Zagoń Rower Do Roboty

Wzorem innych krajów, korzystając z ich doświadczeń oraz dobrych praktyk Inicjatywa ChrońSkroń.pl postanowiła zapoczątkować “nową świecką tradycję” również w kraju nad Wisłą. Zmęczeni wysłuchiwaniem utyskiwań, biadolenia i ciągłego narzekania jak to bardzo źle mają rowerzyści postanowiliśmy dla odmiany zaproponować działania pokazujące, że warto jeździć rowerem w mieście choćby tylko do pracy na początek. Więcej na temat naszej akcji dowiesz się tutaj>>
cze
15

Pierwsze poty na kierownicę

Autor arek

Zaczęło się. Co to był za ranek. Nie dość, że wczoraj zarwana nocka, bo jeszcze wprowadzone ostatnie poprawki na serwis (chociaż bardziej to Bartek się zarwał), to jeszcze w jakieś filmidło się wciągnąłem. Ale do rzeczy.
Powiem krótko, nie było łatwo. Już dużo nie brakowało, żebym sięgnął po klucz … od auta. Ale pomyślałem sobie, że to wstyd będzie straszny i koniec świata. Gdy już miałem odjeżdżać w siną dal, to córka się rozpłakała i za nic nie chciała mnie wypuścić. Przecież tak ubrany Tato nie może jechać do pracy.

Jednak udało się i wyruszyłem. I jak było? Prawie jak w samochodzie. Muzyka grała i ze 4 rozmowy telefoniczne w drodze do pracy.

Po drodze tak myślałem sobie, co jest największym wrogiem rowerzysty w drodze do pracy poza deszczem. I na bazie dzisiejszych doświadczeń wyszło mi:
a) pieszy – zagadany przez telefon, zamyślony, nagle zmieniający kierunek albo miejsca stania.
b) kierowca auta – wyjeżdżający z uliczki osiedlowej i zagadany przez telefon, duża szansa, że nie zauważy nas

Ale wiecie co też wyszło mi innego fajnego? Wyszło, że wystarcza odpowiednio głośno powiedzieć „Przepraszam” i tłum się rozstąpi. I do tego warto jeszcze na odjezdnym dorzucić głośne „Dzięki”. A świat staje się sympatyczniejszy. I niech taki zostanie jak najdłużej.

Podziel się z innymi:
  • Print
  • Wykop
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Technorati

6 Komentarzy

1

Niestety życie przestaje być tak różowe gdy za każdym razem obawiasz się przy przejeździe rowerowym czy kierowca uzna Twoje pierwszeństwo, czy z drogi nie zepchnie Cię inny kierowca, lub kilkanaście cm od Ciebie nie przejedzie rozpędzony autobus bądź tir, a Ty będziesz akurat walczyć o równowagę na dziurawej drodze.

Niemniej jednak ja roweru nie zamierzam zamienić na żaden inny środek komunikacji, zwłaszcza gdy latem widzę te zapocone i gniotące się w przepełnionych autobusach tłumy poirytowanych ludzi, którzy jeszcze na dodatek muszą sterczeć w długim korku :) .

2

Lepiej jeździć i się nie pocić!

3

Taa, lepiej być pięknym i bogatym;)
No cóż niestety taki mój urok, że jak się chce machnąć 15 km w dobrym tempie, to się kurna pot pojawia.

4

Ha! ja rowerem jeżdżę do pracy, w pracy i po pracy.. i tak codziennie. Odkryłam tym sposobem że jazda rowerem jest jak gra w szachy – trzeba planować zawczasu kolejny ruch. Dzięki temu, jeszcze nic nie stało się ani mnie ani ganiającym wokoło ludziom… no, chociaż nie, raz potrąciłam psa.. ale kto mógł się spodziewać, że wylezie nagle ze szczelnych chaszczy??!?!?!! Na szczęście nic mu się nie stało:)

A wracając do tego, że rower jest SUPER, to muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie pracy bez niego.
hmyy, aha! i wcale nie prawda, że w deszczu się nie da! :) wystarczy mieć daszek i kurtkę folio-podobną:)

pzdr!

5

15 km, to zmienia postać rzeczy. To Ty spod miasta dojeżdżasz!

6

Gratuluje dobrej decyzji, ja na rowerze już od 5 lat jeżdżę po Wrocławiu, zdarzają się sytuacje denerwujące, ale za to jak widzę wielki korek a słońce leje się z nieba to myślę sobie, że za nic w świecie nie zamieniłabym roweru na auto! Zresztą czy jest zimno, ciepło, pada, nie pada, wieje….. na rowerze zawsze jest przyjemnie. Pozdrawiam

Dodaj coś od siebie

Wspierają nas