Deszczowa Bydgoszcz….
AutorPo wczorajszym słonecznym dniu nadszedł czas prawdziwej próby: deszcz. Od wczorajszego wieczora ciągle pada. Nie przeszkodziło to w jeżdżeniu z ciastkami, lecz jak można było się spodziewać rowerzystów zdecydowanie mniej… Jeden z nich odmówił mówiąc, że unika słodyczy i jest obecnie na diecie. Jak się okazało nie do końca zdrowotnej – nazwał to „samodyscypliną”. I chyba tak jest z rowerem w deszczu, bo mimo wszystko jeżdżąc z Michałem żeby rozdać choć kilka ciastek rowerzystów i rowerzystkę spotkaliśmy. Żeby wsiąść na rower w takim deszczu i jeszcze być gotowym na uśmiech to naprawdę przejaw hartu ducha i dyscypliny. A w tygodniu odpoczynku od samochodu dowód, że to nie pogoda jest największą przeszkodą ale nasze podejście do tematu……
Mimo deszczowego dnia dr Bart który wczoraj pożyczył rower by podjąć wywanie przyjechał rowerem… i zadeklarował, że codziennie na stronie Bydgoszczy Rowerowej będzie umieszczał swój blog człowieka który przesiadł się na rower.






























1 Komentarzy
Czerwiec 16th, 2009 at 14:23
Szacunek! Ja dzisiaj spękałem. Wstałem z rana zwarty i gotowy.
Podniosłem żaluzję i mi … przeszło. Deszcz zacinał przepięknie. Stwierdziłem, że przeczekam. Wypiję kawę, poczytam powieść. Niestety jakoś to wcale nie wpłynęło na deszcz. Z bólem serca wziąłem klucz od auta i pojechałem. I jak tak jechałem to padało, a jak tak padało to miałem coraz mniej wyrzutów. Dopóki nie dojechałem pod zakład, bo wtedy … przestało padać. I teraz mi smutno.